Ewangelia
św. Maciej - figura

 

ew134

XV Niedziela Zwykła
Św. Kamila de Lilles - patrona Zabrza

„Będziesz miłował (...) swego bliźniego jak siebie samego”

 

Łk 10, 25-37

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu odpowiedział: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” On rzekł: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Jezus rzekł do niego: „Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył”. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?” Jezus, nawiązując do tego, rzekł: „Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź i ty czyń podobnie!”

 

 

Rozważanie:

 

Dzisiejsza Ewangelia nie jest moralitetem o „byciu dobrym”. Miłosierny to ten kto okazuje miłość temu, kto na nią nie zasługuje. Miłosierny Samarytanin pokazuje, że można przełamać historyczno-religijne stereotypy. Pobity i leżący w kałuży krwi pobożny Żyd, który wraca ze świątyni jerozolimskiej, od swoich współziomków (kapłana i lewity) nie otrzymuje najmniejszej nawet pomocy. Od Samarytanina, z którym mógłby prowadzić spór o czystość wiary w Jedynego Boga, otrzymuje pomoc w ilości i formie całkowicie niespodziewanej.
Pierwszym miłosiernym Samarytaninem jest Bóg przez to, że stworzył człowieka, dał mu wolność i mimo grzechu nie przestaje się nim opiekować. „Samarytańskość” Boga osiągnęła szczyt w Jezusie Chrystusie, który umarł za swoich wrogów – sam dał się okaleczyć i ograbić demonowi, aby ustrzec człowieka przed zagładą. Jezus Chrystus podnosi nas, ograbionych i okaleczonych przez grzech, do nowego życia przez sakrament pokuty i pojednania. Pielęgnuje nas i leczy w domu, którym jest Kościół, karmi Eucharystią. Co to znaczy być miłosiernym Samarytaninem? Zanim podejmiemy dyskusje i spory na temat „kto ma rację” w tej czy innej sprawie, mamy po prostu kochać i to kochać w obfitości i hojności. Niektórzy żyjący jeszcze świadkowie wydarzeń wojennych wspominają jeszcze o Rosjanach i Niemcach, którzy nie byli tacy jak wszyscy inni. Mimo, że Polacy spodziewali się z ich strony najgorszego, otrzymali pomoc, troskę i wsparcie. A gdzie ja mogę być dzisiaj miłosiernym Samarytaninem?