Ewangelia
św. Maciej - figura

 

ew87

XIX Niedziela Zwykła

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął.

 

J 6, 41 – 51

 

Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem. Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

 

 

Rozważanie

 

„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.” Mimo wszystkich prób wyjaśnienia tych słów dalej pozostają one zagadkowe. Każdy jednak wie doskonale, że gdy jest się głodnym i spragnionym, łatwo traci się siły, każdy krok jest męczarnią, a cel zdaje się nieosiągalny. Ani życie, ani wędrówka nie sprawiają żadnej radości. Każda droga może okazać się za długa, jeśli nie można się posilić i nabrać mocy do dalszej wędrówki. Każdy cel może okazać się zbyt odległy, jeśli chcemy polegać tylko na sobie. Odnosi się to także do naszej drogi z Jezusem i do celu, do którego chce nas doprowadzić. Jeśli nas nie posila podczas Uczty eucharystycznej, wspólnego – z innymi towarzyszami podróży – przystępowania do jego stołu, to może się zdarzyć, że nawet niewielka przeszkoda zda się murem nie do pokonania, a każde skrzyżowanie – groźbą zejścia na manowce. Jak my się posilamy w naszej drodze? Od Kogo czerpiemy siły? Czy nam wystarczy sił, bo dotrzeć do Miasta niebieskiego?