Ewangelia
św. Maciej - figura

 

ew71

IV Niedziela Wielkiego Postu - Laetare

"...będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył..."

 

Łk 15, 1-3.11-32

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

 

 

Rozważanie:

 

Bóg tak naprawdę od każdego z nas oczekuje jednego – naszego zaufania. On mówi do każdego z nas: „Kocham cię. Dobrze ci życzę. Cokolwiek się zdarzy, na wieki należysz do Mnie”. Jakże pięknie to brzmi! Ale jak trudno w to uwierzyć! A o ile piękniej brzmi wtedy, gdy ktoś wierzy w Boga i darzy Go pełnym zaufaniem. Taką postawę – wiary i zaufania – wyczuwa się w człowieku. Ktoś taki zachowuje spokój mimo bolesnych doświadczeń. Czasem cechuje go szczególny rodzaj wesołości, która jednak nigdy nie przeradza się w pusty śmiech, ani nie gorzknieje. Spotykamy takich ludzi. Dźwigają ciężkie brzemiona, niekiedy przez dziesięciolecia. Ale nie załamują się, niewiele się uskarżają, a jeśli już, to cicho. Ponad to są świadomi, że wszystko, co ich spotyka i co przeżywają jest łaską. Potrafią nabrać dystansu do rzeczywistości, choć po ludzku, to niemożliwe. Taka jest wartość zaufania. Nic nie jest cenniejsze od niego. To dar, z którego korzysta zarówno darujący jak i obdarowywany. Pewność, że jest ktoś obok nas, na kim można się wesprzeć, komu można wszystko powiedzieć, dodaje w życiu skrzydeł. A jeżeli tym kimś jest sam Bóg, to życie nabiera zupełnie innego wymiaru. Zaufanie wymaga odwagi, ale spróbuj, bo nagroda jest ogromna…